Pielgrzymka Apostolatu Margaretka

12 października 2019 roku, w sobotę, osoby modlące się za kapłanów w ramach Apostolatu Margaretka z parafii Podłopień oraz z parafii Tymbark udały do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach na IV Ogólnopolską Pielgrzymkę Apostolatu Margaretka. Hasłem przewodnim spotkania były słowa: „Święty Jan Paweł II i Święta Siostra Faustyna – Apostołowie Miłosierdzia”. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski.

Pielgrzymka rozpoczęła się w Bazylice Bożego Miłosierdzia o godz. 9:00, kiedy to pielgrzymi mogli zapoznać się z historią powstania Apostolatu. Pół godziny później przed Najświętszym Sakramentem wierni odmówili różaniec w intencji kapłanów, a następnie został przypomniany piękny wiersz o modlitwie matki na różańcu.

O godzinie 11:00 siostra Elżbieta Siepak wygłosiła konferencję pt. „Modlitwa za kapłanów w świetle Dzienniczka św. Siostry Faustyny”.

Eucharystii o godz. 12:00 przewodniczył i Słowo Boże wygłosił Ksiądz Kardynał Stanisław Dziwisz, który przekazał dla Apostolatu Margaretka relikwie św. Jana Pawła II. Ks. Bogusław Nagel, krajowy duszpasterz Apostolatu Margaretka zachęcał do włączenia się do modlitwy za Kościół i kapłanów.

Pielgrzymka zakończyła się modlitwą w Godzinie Miłosierdzia.

WIERSZ O RÓŻAŃCU

 “W małej izdebce, tuż obok łóżka,
Z różańcem w ręku klęczy staruszka
Czemuż to babciu mówisz pacierze?
Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny
Moc mają ogromną, odpuszczają winy
Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy
Ja, grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

Pierwsza dziesiątka jest za papieża
Niech nami kieruje, Bogu powierza.
Druga w intencji całego Kościoła
Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie
A może w czyśćcu, lub większej potrzebie
Czwartą odmawiam w intencji syna…
Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu
Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu
Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości
Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny
Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny
I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga
Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,
Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,
Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu
Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

Awantury, alkohol, płacz i siniaki
Czemu swym dzieciom los zgotował taki?
Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,
Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,
Bogu polecam swych wnucząt udręki,
Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,
Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

“Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie
Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.
Na nic te posty i twoje modły,
Bo los już taki musi być podły.”

Płacze staruszka, drżą wątłe ramiona.
Wie, że jest chora, niedługo skona.
Co będzie z synem, z jego rodziną?
Czy znajdą drogę prawdziwą, jedyną?

I zmarła nieboga. Wezwano syna
Ten twardo powiedział – nie moja to wina.
Lecz widząc w trumnie matki swej trupa,
Poczuł jak mu pęka na sercu skorupa.

Zobaczył różaniec swej zmarłej matki,
W miejscu czwartej dziesiątki zupełnie gładki.
Nie ma paciorków – patrzy i nie wierzy,
Palcami starte od milionów pacierzy.

Tylko piąta dziesiątka była jak nowa,
Przypomniał swe kpiące o niej słowa.
Na palcach zobaczył od łańcuszka rany,
Wybacz mi – krzyknął – Boże mój kochany!

Ożyło w końcu syna sumienie,
Przysięgam ci matko, że ja się zmienię.
Całował zimne swej matki dłonie,
Twarz łzami zoraną i siwe skronie.

Rzucił nałogi, oddał się Bogu,
Szczęście gościło w ich domu progu.
I codziennie wieczorem, całą rodziną,
Różaniec mówili za matki przyczyną..”